Strategia na rzecz Jednolitego Rynku Cyfrowego szansą dla gospodarki

Obecnie czas tradycyjnej gospodarki się kończy, a my weszliśmy w okres czwartej rewolucji przemysłowej. W epoce Industry 4.0 Unia Europejska nadal stara się jak najszerzej trzymać się zasady kooperacji i znoszenia barier, dlatego w 2015 r. opublikowano Strategię na rzecz Jednolitego Rynku Cyfrowego.

Strategia ta ma na celu realizację trzech głównych priorytetów:

  • po pierwsze - integracja rynku europejskiego. By do tego doprowadzić trzeba było nie tylko dostosować przepisy, ale także nakłonić firmy do zniesienia sztucznych barier, jak miało to miejsce, chociażby przy zniesieniu dodatkowych opłat za roaming;
  • po drugie - strategia jest odpowiedzią na nowe zagrożenia cyfrowego świata. Cyberbezpieczeństwo, ochrona danych osobowych czy chronienie najmłodszych przed nieodpowiednimi teściami to zadania, których skuteczna realizacja wymaga kooperacji na ponadnarodowym szczeblu;
  • po trzecie - Jednolity Rynek Cyfrowy (w skrócie DSM) ma być impulsem dla gospodarki opartej na danych. Europejskie firmy by skutecznie konkurować globalnymi liderami potrzebują odpowiedniego środowiska do wzrostu, a także wsparcia kapitału zarówno finansowego, ludzkiego, jak i intelektualnego. Według Komisji Europejskiej, gdyby jednolity rynek cyfrowy działał w pełni, to gospodarka UE zyskałaby 415 mld euro rocznie. Jak były realizowane te cele przez ostatnie lata?

Unia pokazała, że chce aspirować do roli organizacji ustanawiającej globalne standardy zarządzania cyfrową gospodarką. Przykładem takiego działania było chociażby rozporządzenie RODO. To pierwszy przykład w globalnej historii zakrojonej na tak szeroką skalę kwestii regulacji danych osobowych. O ile przed rozporządzeniem krajowi regulatorzy nie mieli większego wpływu na globalnych graczy, którzy mieli ogromną swobodę operowania naszymi danymi, o tyle jego przyjęcie zmieniło kompletnie paradygmat w tej kwestii. Podobnie istotną rolę odegrały działania w obszarze uspójnienia rynku poprzez nakłonienie firm do równego traktowania wszystkich obywateli UE, jak to miało miejsce w przypadku wspomnianego już ograniczenia geoblokowania. Sklepy internetowe nie mogą odmówić nam sprzedaży produktu tylko dlatego, że mieszkamy w kraju innym niż jego siedziba. Podobnie sytuacja wygląda z platformami streamingowymi. Kolejnym krokiem w otwieraniu rynku cyfrowego w Europie będzie wchodzące 29 maja rozporządzenie o swobodnym przepływie danych nieosobowych. Unia w ten sposób daje zielone światło dla rozwoju rynku np. Big Data, IoT czy sztucznej inteligencji. Komisja zobowiązała się wspierać dostawców IT przy tworzeniu kodeksów postępowania branżowego. Podobny kodeks opracowała już w 2016 CISPE, organizacja zrzeszająca dostawców usług chmurowych, do której należy m.in. Aruba Cloud. Kodeksy obejmować powinny w szczególności informacje o miejscu przechowywania lub przetwarzania danych oraz kwestiach technicznych dotyczących przetwarzanych informacji.

Głośnym echem odbił się też konflikt Komisji Europejskiej z globalnymi graczami takimi jak Google i Facebook. Pierwszy z nich został obciążony gigantycznymi karami za nadużywanie swojej monopolistycznej pozycji, przekraczającymi miliardy euro. Drugi uniknął co prawda tak poważnych konsekwencji finansowych, jednak musiał gęsto się tłumaczyć z afery Cambridge Analityca. Ostatnim wydarzeniem, które mocno wpłynęło na cyfrową gospodarkę, było przyjęcie nowej dyrektywy o prawach autorskich. Jakkolwiek oceniać jej zapisy, istnieje szansa, że jej implementacja może istotnie wpłynąć na to jakie i w jaki sposób będziemy konsumować treści w Internecie. Patrząc na wyzwania cyfrowej gospodarki to dopiero rozgrzewka przed wyzwaniami jakie czekają Unię jeśli chce, by jej obywatele byli bezpieczni w sieci, a lokalne firmy konkurencyjne wobec globalnych graczy. Trudno sprzeciwić się tezie, że obecnie tylko Unia Europejska jest siłą polityczną, która realnie może wpłynąć na działanie największych firm technologicznych. Jednak o ile wola ich uregulowania jest powszechna, to brak zgody co do modelu. Jednym z pomysłów jest wprowadzenie europejskiego podatku od dochodów z działalności platform cyfrowych. Inny pomysł, lansowany przez jednego z faworytów na stanowisko szefa Komisji Europejskiej Guya Verhofstadta, zakłada utworzenie paneuropejskiej instytucji regulującej działania technologicznych gigantów.